Blog
Foxx News w S24
Foxx
Foxx Old Fashion Man Club
0 obserwujących 443 notki 827969 odsłon
Foxx, 16 listopada 2015 r.

List Prezydenta a "zaprzeczanie oficjalnym dokumentom państwowym"

Polscy eksperci:
"Polska strona przed wylotem samolotu Tu-154M z Warszawy nie posiadała dostępu do danych meteorologicznych z lotniska Smoleńsk "Północny", które były jedynie dostępne w rosyjskiej wojskowej służbie meteorologicznej i u kontrolerów na lotnisku Smoleńsk "Północny" oraz w biurze meteorologicznym bazy lotniczej w Twerze. (...) Załodze udzielono przed wylotem z Warszawy pełnej konsultacji meteorologicznej o pogodzie zarówno po trasie jak i przedstawiono prognozę pogody na lądowanie na lotnisku Smoleńsk "Północny". (...) Zarówno kierownik stacji meteorologicznej, jak i nadzorująca jego pracę zmiana dyżurna biura meteorologicznego w bazie lotniczej w Twerze, opracowały prognozy, które się nie sprawdziły. (...) najmniejsza widzialność pozioma była 3,0-4,0 km, a najniższe podstawy chmur 600-1000 m. (...)
Po pogorszeniu się WA (warunków atmosferycznych - Foxx) na lotnisku Smoleńsk "Północny" o godz. 05.09 UTC, poniżej minimum lotniska, prognoza o godz. 05.12 UTC została poprawiona i najbardziej niekorzystne WA przewidywały podstawę chmur niskich na 150-200 m oraz widzialność poziomą 1,5-2,0 km, pomimo że na lotnisku w tym czasie występowały już warunki znacznie poniżej prognozowanych. (...)

Zabezpieczenie meteorologiczne lotu szczególnie ważnego było zorganizowane niedostatecznie nie tylko przy starcie z Warszawy, ale także podczas lotu w przestrzeni powietrznej Federacji Rosyjskiej, w tym podczas zabezpieczania lądowania na lotnisku Smoleńsk "Północny". Świadczy o tym brak pełnej informacji o pogodzie od KL lotniska Smoleńsk "Północny" po nawiązaniu z nim łączności przez załogę Tu-154M, w tym danych o widzialności pionowej (info o podstawie chmur - Foxx)."

Strona 131

MAK: "Faktyczna widzialność w miejscu katastrofy (rejon BPRM) była mniejsza, niż na lotnisku, z powodu osobliwości ukształtowania terenu (zagłębienie). Widzialność pionowa w rejonie BPRM nie przekraczała 20 metrów."

Polscy eksperci:
"Zgodnie z danymi zawartymi w Raporcie na 188 str. widzialność pozioma w rejonie BPRM została oceniona na 50-100 m, natomiast widzialność pionowa na 10-15 m."

MAK: "Załoga Tu-154M niejednokrotnie w procesie zniżania i podejścia do lądowania była uprzedzana przez służby kierowania ruchem lotniczym (...) o braku niezbędnych warunków atmosferycznych dla wykonania lądowania na lotnisku. Decyzji o locie na lotnisko zapasowe załoga nie podjęła, co można uznać za początek szczególnej sytuacji w locie."

Polscy eksperci:
"KL lotniska Smoleńsk "Północny" przekazywał przez radio załogom Jak-40 i Ił-76 dane o widzialności poziomej nieodpowiadające faktycznie już występującej, a odpowiadającej minimum lotniska. (...) Nie informował załóg Ił-76 i Tu-154M o podstawie chmur (a w zasadzie widzialności pionowej) po wylądowaniu Jak-40, kiedy widział, że jest poniżej 50 m. Była to informacja dla załóg mówiąca, że na wysokości decyzji ziemia nadal nie będzie widoczna."

Na koniec jedna rzecz z wielu wątków, o których w "głównym nurcie" komentarzy oraz "raportów" było raczej cicho.

Strona 126

MAK: "Samolot był wyposażony w system wczesnego uprzedzania o zbliżaniu do ziemi (TAWS ) i w system kierowania lotem (FMS). Systemy w czasie lotu były włączone i sprawne."

Polscy eksperci:
"System kierowania lotem (FMS) samolotu Tu-154M nr 101 składał się z dwóch jednakowych urządzeń UNS-ID, których głównymi elementami były komputery - Navigation Computer Unit (NCU). W wyniku przeprowadzonych prac odzyskano dane tylko z jednego - NCU nr 281. Drugi NCU nr 1577 był uszkodzony w stopniu uniemożliwiającym odzyskanie danych. Nie zostało wyjaśnione w jaki sposób ustalono, że obydwa FMS-y były włączone i sprawne."

Jednym słowem system kierowania, z którego korzystali nie działał prawidłowo. Skoro tak, dlaczego Rosjanie stwierdzili, że działał?


18 kwietnia 2010 w notce Cui bono 2 czyli kwestia stylu postawiłem trzy kwestie:

- w pierwszych dniach po katastrofie strona rosyjska prowadziła akcję dezinformacyjną, kierując powszechną uwagę wyłącznie na osobę polskiego pilota

- biorąc pod uwagę przebieg jego dotychczasowej służby oraz cechy osobowości, popełnienie przez niego błędu, w wyniku którego samolot podchodząc do lądowania znajdował się o ok. 100 metrów niżej, niż powinien wydaje się umiarkowanie prawdopodobne

- zdaniem strony rosyjskiej wszystkie urządzenia w samolocie przed katastrofą działały poprawnie - każdy wie, że komputer mający rozwiązać równanie, po wprowadzeniu nieprawidłowych danych również działa jak najbardziej poprawnie, tylko wynik operacji się nieco różni od prawidłowego

 

W świetle powyższych ustaleń zawartych w dokumencie, którego oficjalnie nikt nie anulował  Prezydent okreslając raporty Millera i MAK "tylko hipotezami, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej." tylko zawęził sprawę do multimedialnych wątków omawianych na Konferencjach Smoleńskich. Nie zmienia to faktu, że potwierdził słowa zawarte w oficjalnym dokumencie państwowym.

 

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale